Boks o koks

Dodano:
Prezesa wyrzucili razem, teraz szykują się do walki między sobą. Oto jak wielkie zyski doprowadziły do sporu między udziałowcami
Przychody cztery razy większe. Zysk netto
- 5000 proc. w górę. Takich wyników w historii spółki z Dąbrowy Górniczej jeszcze nie było. Nakręciła je niespotykana koniunktura na koks, którego ceny w 2004 roku skoczyły o ponad 100 proc. Prezes spółki Andrzej Kołacz powinien chodzić w glorii chwały. Jednak nie chodzi, bo nie jest już prezesem. - To mi wygląda na skok na kasę - mówi śląski poseł Platformy Obywatelskiej Edward Maniura. - Jestem zaniepokojony. Nie on jeden. O zamieszaniu wokół spółki słychać już w całym Zagłębiu. Ale sprawa jest bardziej skomplikowana, niż się wydaje.

Spółka z Jastrzębia rozdaje karty
Andrzej Kołacz to były sekretarz KW PZPR w Katowicach, szara eminencja na Śląsku i w Zagłębiu, do tego bliski współpracownik byłego wiceministra skarbu Andrzeja Szarawarskiego. Do państwowej wówczas Koksowni "Przyjaźń" trafił w 2003 r. - firma borykała się z gigantycznym zadłużeniem, a on został pełnomocnikiem szefa resortu skarbu ds. prywatyzacji bezpośredniej. Wkrótce wierzyciele przejęli spółkę. 46 proc. udziałów objęła Jastrzębska Spółka Węglowa (JSW), 37 proc. PKP, 10 proc. pozostało we władaniu skarbu państwa, a ok. 5 proc. jest własnością Kompanii Węglowej. Tak naprawdę liczą się jednak tylko dwie pierwsze spółki. Ich zarządy nie były zadowolone z tego, że z fotelu pełnomocnika Kołacz przesiadł się na fotel prezesa. Ale musiały się na to zgodzić, bo pozycja Szarawarskiego była bardzo silna. Była - już nie jest.
Kołacz stracił pracę, bo cały zysk chciał przeznaczyć na inwestycje: wybudować dwie nowe baterie koksownicze
i zwiększyć moc produkcyjną o połowę - do 3,6 mln ton rocznie. Udziałowcom puściły nerwy. - Nie można zwiększać produkcji, nie mając pewności co do tego, jaka będzie koniunktura na koks, jakie będą kursy walut i przede wszystkim czy jastrzębska spółka będzie w stanie zapewnić tyle węgla! - mówi dyrektor biura
ds. restrukturyzacji w JSW, a jednocześnie szef rady nadzorczej koksowni Zygmunt Łukaszczyk. Nie chce jednak odpowiedzieć wprost, czy to właśnie te rozbieżności zadecydowały o zwolnieniu Kołacza. - Razem z Przyjaźnią mamy tworzyć grupę koksowo-węglową. I w jej ramach polityka inwestycyjna musi być skoordynowana - dodaje stanowczo. Z Kołaczem nie udało się nam skontaktować.
Plany inwestycyjne jastrzębskiej spółki są skromniejsze. - Koksownia powinna utrzymać, a nie zwiększać przetwarzanie węgla - mówi Łukaszczyk. - Trzeba wyremontować istniejące baterie i zbudować jedną, która zrekompensuje zmniejszenie produkcji podczas remontów.
W sumie do 2015 r. na inwestycje spółka chce wydać prawie 2 mld zł., ale w tym roku tylko połowę z 646-milionowego zysku. Te ograniczenia oznaczają mniej nowych miejsc pracy. Jednak w Koksowni "Przyjaźń" żaden związek zawodowy nie stanął w obronie Kołacza. Dlaczego?

PKP może przeszkodzić
Odpowiedź tkwi w Rzeczpospolitej
z 28 lutego. PKP ogłosiły, że chcą sprzedać swoje udziały w Przyjaźni. W spółce może się więc pojawić wielki zagraniczny koncern. Załoga boi się tego jak ognia. Wie, że wyjście jest tylko jedno: udziały PKP musi przejąć Jastrzębska Spółka Węglowa. I właśnie do tego ma posłużyć druga połowa zeszłorocznego zysku. - Te 300 milionów plus kredyt bankowy powinny wystarczyć - mówi Łukaszczyk. Po transakcji JSW zdominowałaby skład udziałowców KP, co byłoby zresztą zgodne z rządowym planem tworzenia grupy koksowo-węglowej. Sprawa wydaje się prosta. - Tylko my możemy kupić udziały PKP, bo umowa spółki daje nam prawo pierwokupu po wartości księgowej - mówi Łukaszczyk. Andrzej Lach z zarządu PKP nie jest tego taki pewien.
- Owszem, jest zapis o prawie pierwokupu, ale będziemy go jeszcze analizować.
Na wolnym rynku kolej sprzeda swe udziały dużo drożej. Zainteresowany nimi jest m.in. Związek Przemysłowy Donbasu. Naturalnym inwestorem jest też Mittal Steel Poland. Dawna Huta Katowice leży zaledwie 2 km od koksowni.
Między udziałowcami koksowni szykuje się poważna rozgrywka. PKP podlega Ministerstwu Infrastruktury, JSW - ministrowi gospodarki. Decydujące starcie rozegra się więc na szczeblu rządowym.
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...